Wywiad z koordynatorem akcji "Nie dla bluźnierczych koncertów Behemotha"

Data publikacji: 2014-09-26 15:00  |  Data aktualizacji: 2014-09-26 15:11:00

Jeśli nie chcecie obudzić się w kraju, w którym dzieci i młodzież, jak gdyby nigdy nic, uczęszczają na czarne msze; gdzie propagowana jest nienawiść do Pana Boga oraz wszystko to, co nikczemne i ohydne, zaprotestujcie! – wzywa Maciej Maleszyk z Krucjaty Młodych, opisując cele protestu podjętego za pośrednictwem naszego serwisu.

 

„Polish Satanist”, czyli „Polski Satanista” – to hasło nowej trasy koncertowej zespołu Behemoth, która już wkrótce ruszy po Polsce. To chyba pierwsze tak głośne i wyraźne zaakcentowanie satanizmu przez polską grupę muzyczną…

 

- Satanizm od dłuższego czasu wyraźnie akcentuje swoją obecność w popkulturze. Wystarczy przypomnieć koncerty „Madonny”, podczas których piosenkarka parodiowała mękę Pana Jezusa, nakładając na głowę przedmiot przypominający koronę cierniową czy też paląc krzyże. W przypadku trasy koncertowej Behemotha widać jednak pewien przełom w tym sensie, że oni wprost definiują się jako „polscy sataniści”. Trudno więc o niedomówienia.

 

Można zresztą przypuszczać, że do tej jawnej demonstracji Behemoth przygotowywał się od kilku lat, w czym pomogły mu media promujące lidera zespołu, Adama Darskiego „Nergala”. Rozpoczynająca się 2 października trasa koncertowa to swego rodzaju zwieńczenie promocji satanistycznej grupy muzyków. A warto dodać, że planowane tournee ma mieć wielki rozmach, bo w ciągu dziesięciu dni Behemoth zagra w aż ośmiu miastach Polski w tym m.in. w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu i dwukrotnie w Krakowie.

 

Zapoznał się Pan z treścią promowanej przez Behemoth płyty?

 

- Oszczędziłem sobie słuchania samej muzyki, ale czytałem teksty poszczególnych piosenek. To treści jawnie bluźniercze. Zresztą – na co zwracają uwagę znawcy muzyki satanistycznej – wydanie przez Behemoth płyty „The Satanist” ma być przełomowym wydarzeniem, przyczyniającym się do odrodzenia tego gatunku, który przez ostatnie lata pozostawał w kryzysie.

 

Dlaczego Krucjata Młodych zdecydowała się na zorganizowanie dużej akcji protestacyjnej przeciwko trasie koncertowej Behemotha?

 

- Po pierwsze, jeżeli nie będziemy reagować na tak jawnie deklarowany satanizm, doprowadzimy do tego, że proces rozmiękczania społeczeństwa wobec niebezpiecznych zagrożeń duchowych będzie postępował. Obojętność sprawi, że z biegiem czasu w ogóle przestaniemy reagować w jakikolwiek sposób na zło.

 

Po drugie, musimy pamiętać o duszach fanów Behemotha, których zbawienie jest poważnie zagrożone. Tych zagubionych ludzi jest bardzo wielu, co widać po ilości miast, jaką planuje odwiedzić zespół.

 

Nie obawia się Pan zarzutu o to, że protest przeciwko koncertom Behemotha to promowanie tego zespołu?

 

- Takie zarzuty zapewne się pojawią, bo pojawiały się już wcześniej, na przykład podczas protestu przeciwko koncertowi „Madonny” na Stadionie Narodowym. Ale przypomnę, że – jak wynikało z rachunku zysków i strat po występie piosenkarki – warszawska impreza okazała się być finansową klapą. Wielu ludziom udało się więc otworzyć oczy na to, co dzieje się podczas występów skandalistki opierającej swoją karierę między innymi na bluźnierczych prowokacjach. Zakładamy, że analogicznie może stać się w przypadku koncertów Behemotha, choć – nie ukrywam – głównym celem protestu nie jest utrudnienie organizacji koncertów, ale ich odwołanie.