Liturgia, nauczanie, duchowość, sakramenty

 

Blog powstał z myślą o propagowaniu tradycyjnej katolickiej pobożności oraz tradycyjnej liturgii. Msza trydencka, którą określa się oficjalnie jako nadzwyczajna forma rytu rzymskiego, jest najlepszym zwierciadłem Kościoła przed Soborem Watykańskim II i zarazem przed nastaniem kryzysu, który objawił się w katolickiej wspólnocie w drugiej połowie XX. wieku. Oprócz tego, skupiamy się na recenzjach wartościowych publikacji, opisujemy godne polecenia dewocjonalia, przedrukowujemy najlepsze teksty katolickie. Zapraszamy do lektury i komentowania!

Wywiad z koordynatorem akcji "Nie dla bluźnierczych koncertów Behemotha"

wywiad-z-koordynatorem-akcji--nie-dla-bluznierczych-koncertow-behemotha-

Jeśli nie chcecie obudzić się w kraju, w którym dzieci i młodzież, jak gdyby nigdy nic, uczęszczają na czarne msze; gdzie propagowana jest nienawiść do Pana Boga oraz wszystko to, co nikczemne i ohydne, zaprotestujcie! – wzywa Maciej Maleszyk z Krucjaty Młodych, opisując cele protestu podjętego za pośrednictwem naszego serwisu.

Śmierć arcybiskupa

Był On autorytetem „moralnym” i dyżurnym Gazety Wyborczej, TVN24 , Polsatu i wielu polsko-języcznych, wrogich Polsce gadzinówek. Popierał ugrupowania polityczne związane z żydo-komuną i libertynskimi żydo-germano-rusami. Pod koniec jazgotu, inwektyw, oskarżeń i pomówień ze strony sympatyków grabarzy Polski, w kierunku patriotycznej części społeczeństwa, sympatyzującącego po części z PIS-em, zdecydowałem się na swój komentarz.

Odnaleźliśmy tradycyjny ryt rzymski

Gdy w roku 1993 przedstawiciele różnych stron świata podsumowywali sytuację w ich krajach. znalazł się wśród nich Marek Jurek. jedna z osób najbardziej zasłużonych dla powstania w Polsce środowisk tradycjonalistycznych. W jego wypowiedzi z tamtego czasu czytamy: "W Polsce, jak w wielu innych krajach, wspólnoty odwołujące się do motu proprio „Ecclesia Dei" potraktowano jako „semi-lefebvry-styczne", bez głębszej refleksji nad doktrynalnymi i kościelnymi racjami ich życzeń. Pierwsze, izolowane wystąpienia o możliwość korzystania w Polsce z praw potwierdzonych przez papieskie motu proprio spotykały się często z odmową. Dotyczyło to na przykład próśb o możliwość udzielenia chrztu czy zawarcia małżeństwa w rycie tradycyjnym. Jednak przez te dziesięć lat, dzięki wytrwałości wiernych, odnowa tradycyjna w Polsce dokonywała się wolno, ale w sposób nieprzerwany."

Wyjątkowość tradycyjnego rytu

Wiedząc, że w każdej Mszy sprawowanej ważnie uobecni a się rzeczywiście dzieło Odkupienia, a nawet sam jego Sprawca, nasz Zbawiciel, chcielibyśmy zarazem, by liturgiczny wyraz wielkiego Misterium wiary przybliżali nas do niego bogactwem znaków, ciszą skupienia, powściągliwością gestów i nieskazitelnością tekstów. Odnaleźliśmy te cechy w tradycyjnym rycie rzymskim, sięgającym swoimi początkami czasów apostolskich, ukształtowanym zasadniczo w czasach papieża św. Grzegorza Wielkiego i skodyfikowanym dla całego Kościoła przez papieża św. Piusa V po Soborze Trydenckim.

Ruch tradycyjny w Polsce

Czy zjawiska wiosny tradycji łacińskiej" z lat 90. dotyczyły Polski? Zapewne nie w takim stopniu jak Francji czy USA - ale jednak tak. W ciągu tego czasu w kilku miastach -Poznaniu, Warszawie. Chorzowie. Lublinie. Wro¬cławiu, Gorzowie Wlkp. i Łodzi - powstały grupy wiernych, które zwracały się do swoich biskupów z prośbami o starą Mszę. W zależności od determinacji proszących i otwartości pasterzy rozpoczęły i utrwaliły się regularne celebracje _trydenckie" w Poznaniu (1994. za zgodą abp. Jerzego Stroby), Warszawie (1996. za zgodą kard. Józefa Glempa) i Wrocławiu (1999, za zgodą kard. Henryka Gulbinowicza). Powstały dwie polskie grupy, uczestniczące już od lat w międzynarodo¬wej pielgrzymce tradycjonalistycznej Paryż-Chartres. a także nastawiona na duchowość tradycyjną grupa "biało-czarna" a potem "bialo-czarno-czerwona" pielgrzymki jasnogórskiej. Polacy znaleźli się w Bractwie Św. Piotra. nawiązały się serdeczne kontakty z opactwami w Fontgombault i Le Barroux.

Ciemna strona "Religii rocka"

Książkę zdobi podtytuł "ciemna strona muzyki rozrywkowej", a wszystko to jest opisywane na niemal 250 stronach. Hawryszczuk ma ambicję, by naświetlać dość gruntownie opisywane tematy, dlatego rozpoczyna dziełko od przebieżki po całej historji muzyki, począwszy od Mezopotamji, poprzez muzykę średniowiecza, aż po czasy współczesne. Analogicznie jest z kolejnemi rozdziałami. Te wprowadzenia są takie sobie: ignorantowi nie rozjaśnią w głowie z uwagi na szereg nic mu nie mówiących nazwisk, terminów i hermetyczny język, a osoba przynajmniej „średnio zaawansowana” będzie znała z innych źródeł lepsze wyjaśnienia problemów. Niestety też od samego początku mieszają się w książce tezy z faktami a prawda z fałszem. Autor pisze wszystko, co wie, ale nie wie wszystkiego, co pisze.

1 | 
2 |